Prędkość w prostej linii. Moda na single speeda

Dla niektórych single to przeżytek, dla innych ideał doskonałości zawarty w prostej formie. Jak to jest z tym singlem? Przez jednych znienawidzony, przez drugich uwielbiany. Jeździć czy nie jeździć? Oto jest pytanie…

Dla żółtodziobów kilka słów o singlu.

Zdając sobie sprawę z tego, że naczelnym sportem narodowym, poza piłką nożną i skokami narciarskimi, stało się bieganie, coraz więcej osób chętniej sięga po najprostszą formę aktywności- rower. Postanowiłem, że zbadam to zjawisko chęci powrotu od korzeni od zaplecza. Pierwsze co zrobiłem, to przejrzałem grafikę google w celu zapoznania się z największymi tendencjami, w kierunku których rozwija się moda na singla.

Z najniższymi ukłonami dla osób, które jednak nie widza sensu w miłości do roweru, istnieje spora różnica pomiędzy single speedem, na pierwszy rzut oka, często mylonym z fixed gearem. Podobne do siebie jedynie na single to czy fixedpłaszczyźnie wizualnej… diabeł tkwi w szczegółach. Chodzi o napęd- single speed- wolnobieg, fixed gear- sztywny napęd na stałe związany z tylną piastą. Efekt: single speed dopuszcza zaprzestanie pedałowania, podczas gdy fixed nakazuje jego kontynuowanie, w przeciwnym razie koło zatrzymuje się, co przekłada się bezpośrednio na sposób hamowania tego typu rowerem. Oczywiście, jest wielu zwolenników ostrokołowców [fixie]. Dlaczego cieszy się tak wielką popularnością? Rower chce jechać szybko i tak jak przy przełożeniu klasycznego roweru, nie przeskoczymy pewnego progu prędkości (np. 52 zębowy blat z przodu i 18 z tyłu pozwala na rozwinięcie prędkości w przedziale 38-45 km/h, podczas gdy fixie przy takim samym przełożeniu, napędza się sam, przy bezwzględnej sile naszych mięśni- ile dasz, tyle masz). Sporo użytkowników ostrego koła decyduje się na montaż alternatywny- mianowicie koło z mechanizmem flip-flop. Co to takiego? Obustronnie gwintowana piasta- z jednej strony sztywna zębatka dla fixe’a, z drugiej- wolnobieg dla singla. W zależności od nastroju, koło można dowolnie obrócić i.. jeździć.

Na poziomie mechanicznym te dwa rowery diametralnie się od siebie różnią. Od strony wizualnej ciężko je rozpoznać, zwłaszcza w ruchu. Choć fani ostrego koła dbają zazwyczaj o jego niebanalny, oryginalny wygląd- kolorowe obręcze i rama, skomponowane, kontrastowe gripy/owijki lub siodło- single speed to zwarta, bardzo klasyczna forma (oczywiście, istnieją jednorzędówki zupełnie odklejone od rzeczywistości, to wszystko kwestia gustu, którą pozostawiam indywidualnej ocenie).

Single speed- simple classic.

Prostota jest piękna, zwłaszcza jeśli opiera się na klasycznej elegancji. Tak, tak… klasyczna elegancja. To nie tylko określenie zarezerwowane dla branży odzieżowej. Na czym polega?

Idealna geometria ramy… ramy singli (pozwólcie, że skupię się na ramach męskich, choć damskie dwururki to też niezły rarytas dla oka) to zazwyczaj stalowe potwory szos. Zbudowane na podstawie solidnego Cr-Mo (nierdzewna, wytrzymała stal z domieszką chromu i molibdenu), na przestrzeni lat coraz cieńsza- efekt: smukła rama o bardzo wąskim świetle rurek. I właśnie o tą „szczupłość” chodzi- idealnie wyprofilowana, wąska i zwarta geometria, proste kąty, małe przestrzenie pomiędzy tylnym widelcem a kołem (koniecznie opartym na chromowanej obręczy, choć w praktyce lepsze jest anodowane aluminium, głównie ze względu na wagę). Na elegancję ramy, poza atrakcyjnym wyprofilowaniem, wpływają detale. Niektóre są po prostu spawane, inne zostały obłożone specjalnymi, chromowanymi obejmami w miejscu łączenia poszczególnych rurek- klasa. Pozostaje kwestia lakieru. Jeżeli ten oryginalny jest w stanie tragicznym, nie musisz się martwić. Spokojnie dobierzesz zbliżony odcień z rozbudowanej palety RAL. Ale! Co najważniejsze! Mała prywata… lepiej zapłacić za dobrego lakiernika, który zabezpieczy, to co jest do zabezpieczenia, dla którego Twoja rama to nie kolejna felga w piecu, niż później użerać się z zalakierowanym chromem albo mufami.

Kolor ramy to wartość bazowa. Bez względu na jego odcień chrom pasuje zawsze- chromowana sztyca, chromowany mostek, kierownica i klamki, chromowane obręcze, szprychy i szczęki hamulca. Do tego chromowany mechanizmy korbowy. Ponoć rower ma jeździć a nie błyszczeć, ale jeżeli może spełniać te dwie funkcje jednocześnie to ja jestem zdecydowanie za! Są i tacy, którzy chcieli, aby ich rower wyglądał jak najjaśniejszy obiekt na ziemi. Niestety galwanizacja stali jest sporym wydatkiem, choć dobrze wykonana i zabezpieczona może posłużyć lata (oczywiście, jeśli nie miotasz rowerem na prawo i lewo). Alternatywą wydają się być lakiery w sprayu o barwie chromu… osobiście uważam, że może sprawdza się on na feldze, na ramie niekoniecznie. Chrom jak lustro w sprayu również nie jest tania inwestycją, ale jego barwa jest bardziej zbliżona do błyszczącej powłoki niż w tych, których podstawowym składnikiem odbijającym światło jest… kosmiczny brokat (piękny widok- brokatowy rower, do tego różowy koszyk i frędzle na kierownicy, patataj).

Dodatki, często zbędne aczkolwiek dodające uroku i funkcjonalności. Wygodne siodło to raczej wymóg niż widzimisię. Częściej spotkamy siodła skórzane, zamszowe Brooksy czy Stella Italia Royal, wyposażone w bicycle-saddle-791704_1280amortyzatory, każde obowiązkowo na chromowanych łyżwach. Istnieją ich tańsze odpowiedniki stylizowane na kultowe modele. Do kompletu z siodłem w odcieniu np. miodowym należy dobrać specjalne gripy i paski do nosków w odpowiednim odcieniu. O ile mówimy o paskach, ich dobór nie stanowi żadnego problemu, z chwytami bywa gorzej. Współczesne owijki często wydają się zbyt gumowe, dlatego coraz częściej można spotkać bawełniane lub lniane zaploty, barwione żywicą lub… naparem z kawy czy herbaty. Korki zabezpieczające również mają swój urok. Oczywiście można poszukać oryginałów na pchlich targach (tak, to skarbnica jeżeli chodzi o stare modele rowerów, choć na pierwszy rzut oka wydają się zupełnie do niczego, trochę pasty polerskiej może zdziałać cuda), ale z satysfakcjonującym efektem sprawdzają się np. korki po winie.

Układ hamulcowy- klamki, szczęki i same pancerze. Klamki na wysoki połysk, szczęki również. Bez różnicy czy wybrałeś kierownice prostą, klasyczną jaskółkę czy szosowego barana. Warto trochę zaczekać i poszukać idealnych klamek, niż użyć wąskich 2-3 palcowych uchwytów MTB. Większy problem mogą stanowić pancerze, choć w większości starych rowerów linki były wpuszczane w światło rury górnej, nawet czarna osłona przełożona przez przelotki będzie wyglądać schludnie i elegancko.

Dodaj komentarz